
Miłość ojcowska jest zdeterminowana określonymi cechami zachowania dziecka. W swojej pracy zawodowej najczęściej spotykam się z matkami. Mimo iż matki zdają sobie sprawę jak ogromną rolę pełni w wychowaniu dziecka ojciec, trudno im namówić swoich partnerów do przyjścia do szkoły.
Wiele matek wręcz podkreśla, że ojcowie zdecydowaną większość spraw związanych z wychowaniem, składają na ich barki.
Oczywiście nie zamierzam generalizować i pisać, że tak jest w większości rodzin. Nie znam badań, które by to sprawdzały.
Pracuję z rodzinami, w których zaistniały mniejsze bądź większe problemy, stąd moje refleksje nad rolą ojca, a właściwie jego emocjonalnego braku w wychowaniu dzieci.
Fromm: „Matka jest pokarmem, miłością , ciepłem, ziemią. Być kochanym przez nią to tyle, co być żywym zakorzenionym, mieć ojczyznę i dom….. ..ojciec reprezentuje świat myśli, przedmiotów, które są dziełem ludzkich rąk, świat prawa i ładu, dyscypliny, podróży, przygody. Ojciec wskazuje dziecku drogę w świat”.
Miłość matki jest bezwarunkowa.
Miłość ojcowska jest zdeterminowana określonymi cechami zachowania dziecka – kocham cię bo spełniasz moje oczekiwania, wypełniasz obowiązek, jesteś taki jak ja. Wyobraża abstrakcję, sumienie, obowiązek, prawo i hierarchię. Miłość ojcowska można utracić, jeśli nie spełni się oczekiwań.
W dobie pośpiechu, internetu, trudniej ojcu sprawować rolę „wprowadzającego w życie” . Dzieci ojców, którzy nie zajmują się dziećmi, mimo fizycznej obecności nie są emocjonalnie dla dzieci dostępni, są gorzej społecznie przygotowane niż dzieci ojców nieobecnych.
Słaby związek emocjonalny z ojcem, przy jednoczesnym zbytnim przywiązaniu do matki jest uznawany za główną przyczynę lęku przed szkołą.
Z badań wynika, że :
- Gdy ojciec dyscyplinuje dzieci mają one później mniejszą tendencję do oszustw i kłamstw.
- Gdy ojciec daje odczuć jaki jest opiekuńczy , dzieci w przyszłości stają się bardziej hojne, otwarte na ludzi i świat.
- Gdy ojciec jest nadmiernie surowy, emocjonalnie odległy- dzieci mają większą tendencję do zwierzeń (wskaźnik braku dojrzałości i potrzeby uległości).
- Gdy ojciec liczy się z opinią dziecka, jest łagodny, okazuje czułość bardzo rozwijają się u dziecka uczucia moralne.
- Gdy ojciec obdarza córkę większym zainteresowaniem wpływa to na rozwój w jej zachowaniu cech kobiecych. Mówi się nawet, że córka jest tym bardziej kobieca im bardziej męski był ojciec. Identyfikacja z rodzicem tej samej płci koreluje z wysokim rozwojem potrzeby osiągnięć
- Ojciec , który jest przez syna postrzegany jako silny i kompetentny, a który jednocześnie nie tłumi poczucia wolności stanowi najkorzystniejszy model.
- Stawianie przez ojców odpowiednio wysokich wymagań, przy jednoczesnym pozytywnym stosunku stwarza odpowiedni klimat do rozwoju intelektualnego
- Jeśli syn uważa, że jego postępowanie jest podobne do postępowania ojca, mniej przeżywa stany lękowe, ale kształtuje autorytarne cechy osobowości.
- Im bardziej ojciec jest serdeczny wobec chłopca, tym bardziej chłopiec identyfikuje się z nim i tym pewniej będzie czuł się w roli mężczyzny. Chłopcy, których ojcowie są nieprzyjemni i odrzucają ich emocjonalnie, często stają się zniewieściali
- Aktywne, zdrowe uczestnictwo ojca w wychowaniu syna pozwala synowi na zerwanie symbiotycznej więzi łączących go z matką. Tym samym na wykształcenie zdrowej, męskiej seksualności, męskiej tożsamości. Jeśli się tak nie stanie będzie, w dorosłym życiu, nienawidził kobiet za to, że ich potrzebuje. Wojciech Eichelberger w swojej książce „Zdradzony przez ojca” ujmuje to tak : „Męska seksualność domaga się zaspokojenia w bliskości z kobietą, ale pozbawiona dostępu do serca, skażona wstrętem, pogardą i nienawiścią staje się dziką bestią, która niszczy zarówno nas, jak i te, które tak pragniemy”.
- Z badań „niezbicie wynika, iż to właśnie nieobecny ojciec jest tym nieszczęściem, które w największym stopniu łączy młodocianych przestępców -nie kolor skóry, nie brak edukacji, nie bieda.” (Polityka – nr 22 (2195) z dnia 1999-05-29; s. 17)
Jeden z moich przyjaciół ma syna, który fanatycznie kocha koszykówkę. Mój przyjaciel nigdy się tym sportem nie interesował. Jednego roku poświęcił wakacje, aby pojechać z synem i obejrzeć wszystkie spotkania reprezentacji na europejskim turnieju koszykówki. Pomijając fakt, że zajęło to ponad trzy tygodnie, czyli całe wakacje, to jeszcze kosztowało dość dużo. Gdy powrócili, zapytałem przyjaciela:
- Czy ty naprawdę tak bardzo lubisz piłkę koszykową?
- Nie, nie cierpię koszykówki – odparł – Ale za to bardzo kocham mojego syna.
Artykuł pochodzi ze strony szkolnedziecko.pl
Dla panów





